wtorek, 18 kwietnia 2017

Od Camryn C.D Chris'a

 Muzyka płynęła przez słuchawki. Całkowicie odcięłam się od świata zewnętrznego,  gapiąc się na nieskażony niedoskonałościami, biały sufit przychodni. Lewa noga, która była zgięta, tupała w rytm muzyki, odbijając się od miękkiej powierzchni ławki na poczekalni. Pracownicy medyczni przechodząc obok mnie, posyłali mi nieprzychylne spojrzenia. Od czasu do czasu odprowadzałam ich wrogim, obojętnym spojrzeniem. Mieli prawo mnie pouczać i patrzeć na mnie krzywo, gdyż zachowałam się niekulturalnie. Ale trudno. Takie życie. Każdy by poszedł w moje ślady, gdy kazaliby mu siedzieć dwie godziny i czekać na głupie wyniki badań.
Z błogiego spokoju wyrwało mnie natrętne pukanie w ramię. Leniwie zwróciłam wzrok na osobę, której cień na mnie padał. Westchnęłam cicho, spoglądając na kobietę po czterdziestce.
Ruchem dłoni wskazała mi drzwi, prowadzące do gabinetu. Wyciągnęłam z uszu słuchawki, wstając do pozycji pionowej.
- Koledzy z pracy skarżą się na ciebie. – zaśmiała się ciepło.
Słysząc jej śmiech, na mojej twarzy pojawił się cień uśmiechu. Miła z niej kobieta.
- Irytujący ludzie tu pracują. – mruknęłam pod nosem.
Szłam za nią do gabinetu, rozprostowując zdrętwiałe mięśnie ramion. Będąc w środku usiadłam na kozetce, machając nogami jak mała dziewczynka. Nawyk z czasów, gdy byłam małym, nieznośnym bachorem. Dobre czasy.
- I co wyczytałaś z tych badań, hm?
- Moje podejrzenia chyba się sprawdzają… - mruknęła, przeglądając stosik kartek, które wertowała. Z westchnieniem odłożyła je na biurku, po czym przetarła oczy.
- Czyli? – zapytałam.
Podeszłam do biurka, opierając się o nie rękoma. Wbiłam w nią wzrok, oczekując na wyrok.
- Powtórzmy jeszcze raz… - mruknęła, powracając do wyników. – Miewasz uczucie szybkiego lub nierównomiernego bicia serca. Czasem też czujesz ból w klatce piersiowej i osłabienie…
- Tak, do czego zmierzasz?
- Masz prawdopodobnie arytmie, moja droga.
Zatkało mnie. Głos uwiązł mi w gardle. Że co mam?! Przecież zawsze byłam zdrowa i nie miewałam problemów ze zdrowiem. No tak, czasem trafiały się przeziębienia i inne choróbska, ale choroba serca?
- Spokojnie. Jeszcze zrobimy ci kilka badań, a do tego czasu, zmniejsz swoje treningi.
- Niech będzie.
Przez resztę dnia, opierdzielałam się jak nigdy. Odechciało mi się wszystkiego. Ja i choroby serca? Bez przesady. Popijając kawę i stojąc przy oknie, podziwiałam zachód słońca. Zbliżała się noc. Moja ulubiona pora dnia. Odłożyłam kubek na szafkę nocną, by zaraz zacząć się ubierać. Nigdy nie lubiłam siedzieć bezczynnie, a nocne spacery zawsze uwielbiałam. Wychodząc z pokoju, schowałam broń za pasek spodni. 
Już od jakiegoś czasu śledziłam poczynania pewnego osobnika, który polował na sarnę. Czuł moją obecność od pewnego  czasu, gdyż często tracił czujność na zwierzynie, która miała być jego ofiarą. Byłam jak jego cień, oddalona o kilka metrów od niego, by mnie nie zauważył. Moje czarne ubrania, bardzo pomagały mi w ukrywaniu się. Wdrapałam się po cichu na drzewo. Z gałęzi podziwiałam jego poczynania, nie tracąc go z oczu. Wzdrygnęłam się lekko, słychać dźwięk strzału. Sarna padła, dziwnie uginając tylną nogę. 
Zeskoczyłam z drzewa. Jednak lądowanie nie wyszło mi za dobrze, gdyż upadłam z plaskiem na ziemię. Mruknęłam zirytowana  podnosząc się z ziemi. Poczułam ból w pewnym partiach mojego ciała. Tym samym zwróciłam na siebie wzrok obcego człeka. Bacznie mnie obserwował, podnosząc jedną brew do góry. 
- Na co się gapisz, hm? – mruknęłam, otrzepując się z resztek ściółki leśnej. – Nie widziałeś nigdy ludzi, którzy spadają z drzew?
Nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Jedyne co zrobił, to spiorunował mnie wzrokiem. Chłodno i z obojętnością wbiłam w niego wzrok. A wiec to tak? Moją uwagę przykuł szelest. Spojrzałam kątem oka w tamtą stronę, gdzie leżała cierpiąca sarna. Ponownie przeniosłam na niego wzrok, gdzie zauważyłam odbezpieczoną broń. Westchnęłam cicho. Nim ten zdążył zareagować, wyszarpnęłam z jego dłoni broń. Wymierzyłam i strzeliłam w zwierzę, by zakończyć jego cierpienie. Skierowałam lufę w dół, unosząc dłoń w jego stronę.
- Nienawidzę patrzeć, jak niewinne zwierze cierpi.

< Chris? >




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz