środa, 19 kwietnia 2017

Od Chrisa C.D Camryn

Dziewczyna wyrwała mi broń i wycelowała w łeb sarny. Pociągnęła za spust i zwierzę było matwe.
-Nienawidzę patrzeć, jak niewinne zwierzę cierpi.
Przez chwilę patrzyłem na nią w milczeniu.
-Co tu robisz?
-Mogłabym zadać ci to samo pytanie
-Odpowiedziała natychmiastowo.
-Ah tak?-powiedziałem krzyżując ręce- Jestem tu z laboratorium, ponieważ wiele zwierząt jest zarażone poważnym wirusem, od którego ludzie zaczęli chorować. Miałem załatwić zwierzę, by przeprowadzono na nim eksperymenty i znaleziono antidotum.
-Ah... niewiedziałam-popatrzyła z wyrzutem na sarnę.
-Nieszkodzi-powiedziałem i wyjąłem nóż myśliwski- i tak postąpiłaś szlachetnie, umierało by od rany postrzałowej w nodze.
Nożem wyciąłem w skórze coś na wzór kwadratu i spakowałem bo do małego, szczelnego woreczka.
-A ty, co tutaj robisz? Na zewnątrz jest niebezpiecznie, szczególnie nocą.
-Musiałam odetchnąć, zaczerpnąć świerzego powietrza. Dam robię radę, nie mam trzech lat-rzuciła zirytowana
- Ten kawałek wystarczy, jestem pewien. -wzrokiem popatrzyłem na worek.
-Zostawisz ją tutaj? - powiedziała bezemocjonalnie
-W sumie, i tak jest martwa. Wilki będą miały co jeść. Powinniśmy już iść, uwierz - wilki to nic przyjemnego.
Na niebie wisiał srebrny, niczym koralik księżyc z mnóstwem gwiazd niechlujnie porozrzucanymi na niebie. Las spał, a wiatr lekko kołysał gałęziami drzew i krzewów.
Lekki śpiew niósł chuk sowy, oraz innych nocnych ptaków. Świerszcze i świetlki dały we znaki i dodawały nastroju temu pięknemu miejscu. Gdy dotarliśmy przed drzwiami instytutu nasze drogi się rozeszły.
Postanowiłem oddać próbkę do laboratorium, więc wszedłem do swojego pokoju i położyłem ją na elektrodzie, który wysyła przedmioty za metodą cząsteczek. Wybrałem w które miejsce ma być przetransportowana. Przedmiot natychmiastowo zaczął rozszczepiać się na małe, niebieskie cząsteczki aż znikł. Po wysłaniu położyłem się na łóżku. Już wiedziałem, że nie zasnę tej nocy. Spoglądałem na biały sufit mojego pokoju. Nie było nic bardziej interesującego. A tym momęcie przypomniałem sobie, że nie zapytałem jak się nazywa dziewczyna, którą spotkałem. Było w niej coś... innego, czego nie potrafiłem określić.
"Pewnie się starzeje"-pomyślałem.
Zamknąłem oczy i pogrążyłem się w otchłani czerni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz