Zawzięte wpatrywanie się w sufit ostatnio było coraz bardziej interesującym zajęciem w moim życiu, zważywszy na to, że w Instytucie nie działo się ostatnimi czasy prawie nic. Treningi były mozolne, ustalone standardy nudne, a jakiekolwiek ciekawsze wydarzenia prawie nie miały tu miejsca. Ostatnio zacząłem się nawet zastanawiać, czy gdyby wysłano nas na zewnątrz, do zarażonych wirusem, nie byłoby ciekawiej. Przynajmniej dzikie odgłosy zarzynanych ludzi i demonów, widok krwi i adrenalina wzbudzałyby w nas jakiekolwiek emocje. W tej chwili nawet pluszak, którego dostałem na urodziny od siostry wydawał się ciekawy. Mimowolnie z zabawki przeniosłem spojrzenie na okno, a ku mojemu zdziwieniu, już zrobiło się całkowicie ciemno. Postanowiłem w końcu wstać i pójść przejść się po Ośrodku, może pójść zapalić papierosa albo do kawiarni coś zjeść. Albo wszystko na raz.
Nałożyłem na siebie skórzaną kurtkę i zamknąłem drzwi do pokoju, po czym ruszyłem przed siebie ciemnymi korytarzami. Fakt, o tej godzinie było tu trochę ciemno, ale znałem ten Ośrodek na wylot, zwłaszcza, że tu się urodziłem.
Pierwszym miejscem, które napatoczyło się na mojej drodze, była kawiarnia, w której postanowiłem zamówić latte i najnormalniejszego rogala. O tej godzinie nie było tu zbyt wielu osób, jak w sumie zawsze, więc mogłem w spokoju pochłonąć swoje jedzenie. Zasunąłem za sobą krzesło i poszedłem przed siebie, tam, gdzie nogi mnie poniosą. Po drodze zapaliłem papierosa, gdyż potrzeba, rzadka, ale jednak - była nie do wytrzymania. W pewnym momencie, usłyszałem przed sobą ciche kroki. Cóż, nie powiem, było to dosyć podejrzane, zwłaszcza, że żaden facet nie poruszałby się tak cicho, a dziewczyna o tej godzinie w Instytucie to... dosyć dziwna rzecz? W każdym bądź razie, chcąc dowiedzieć się, czyje to kroki, przyspieszyłem, chcąc dogonić ową postać. Skręciłem za nią do wąskiego korytarzyka, w którym, przyznam się, byłem tylko kilka razy. Nim zdążyłem się zorientować, co się dzieję, dostałem czymś twardym w głowę i upadłem.
Obudziłem się na twardej posadzce z ogromnym bólem, który nasilał się wraz z każdą kolejną sekundą, odkąd kontaktowałem. Powoli otworzyłem oczy, i zobaczyłem przed sobą drobną postać.
- Dobre uderzenie... - burknąłem, próbując się podnieść. Wymasowałem delikatnie czoło, czując dość spory guz pod palcami. - Świetnie...
- Ja... Sorry. Myślałam, że to...
- Pedofil? - przerwałem dziewczynie, otrzepując się z kurzu.
- Mniej więcej. - wzruszyła niepewnie ramionami. - Przyniosę coś zimnego... Obudziłeś się bardzo szybko. - dodała, odwracając się na pięcie. Szybko złapałem ją za nadgarstek, przez co ta spojrzała na mnie niepewnie.
- Mogę chociaż dowiedzieć się jak ma na imię dziewczyna, która mnie pobiła? - zapytałem, irytująco się szczerząc.
Evelyn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz