- Eh, okej... Niech ci będzie. - burknął zniechęcony Christopher, machając ręką na odchodne. Uśmiechnąłem się sarkastycznie, z myślą, że moja pewność siebie i determinacja zawsze dawała mi to, czego oczekiwałem. No, prawie zawsze.
- Nie sądziłem, że tak szybko się zgodzisz, ale to nawet lepiej. - powiedziałem, wzruszając ramionami. Nagle usłyszeliśmy głośny łomot całkiem niedaleko. - Słyszałeś to?
- Trudno było tego nie słyszeć. - odparł ironicznie, wskazując mi głową, abym za nim szedł. Weszliśmy do sali treningowej, a następnie skręciliśmy bardziej w lewo, kierując się za cichymi dźwiękami, jakby ktoś się dusił. Dostrzegłem zakapturzoną postać, trzymającą w górze za gardło dziewczynę, w której po krótkiej chwili rozpoznałem Hailey.
- Puść ją, do cholery! - warknąłem, podchodząc bliżej. Gdy owa postać się odwróciła, poczułem, jak serce podchodzi mi do gardła.
- Olivier... Więc teraz będziesz zgrywać bohatera? Mam nadzieję, że od ostatniego czasu wymężniałeś, inaczej twój los będzie... ciut marny. - uśmiechnął się, puszczając brunetkę. Chris do niej podbiegł, a ja stanąłem twarzą twarz z Raphael'em.
- Na niej też masz zamiar przeprowadzać eksperymenty? - wyszczerzyłem się sarkastycznie, i patrząc na niego lekko z góry splunąłem wprost do jego oka. Mężczyzna zaczął je trzeć, i szaleńczo warcząc zmierzał w moją stronę. Od razu domyśliłem się, że po ucieczce z więzienia nie będzie zbyt przyjaźnie nastawiony. Wymierzyłem mocny cios w jego twarz, po czym on odwdzięczył się tym samym. Poczułem, jak krew spływa po moich ustach, ale nie przejąłem się tym i z całej siły uderzyłem w twarz, potem w brzuch, a na koniec kopnąłem najmocniej, chcąc go dobić, w przyrodzenie. Zdezorientowany padł na ziemię, a żeby stracił przytomność, kopnąłem po raz kolejny w jego twarz. Otrząsnąłem się i podszedłem do brunetki siedzącej przy Christopherze.
- Nic ci nie jest? - zapytałem, dokładnie oglądając jej szyję. Delikatnie ująłem jej brodę i uniosłem do góry i w obydwie strony, sprawdzając, czy nie ma żadnych śladów.
- Nie, sprawdzałem. Ma tylko czerwone miejsca, w których ten świrus ją trzymał. - powiedział chłopak, uprzedzając odpowiedź Hailey.
- Idź po Roberta i resztę, zanim ten psychol się obudzi, bo inaczej mamy przesrane. - zleciłem.
- Mi nic, ale ty krwawisz. - stwierdziła z ironicznym uśmiechem. Prychnąłem, ocierając dłonią krew, która spływała strugami po mojej twarzy.
- Nie sądzę, żebym tak śmiesznie wyglądał. Gadaj lepiej jak się tu znalazłaś.
- Powiedz mi najpierw, kto to do cholery jest. - zaprzeczyła dziewczyna, powoli podnosząc się z ziemi.
- Ehh... Długa historia. Psychiczny naukowiec, który chciał eksperymentować na ludziach w celu pokonania wirusa. Wiele ludzi przez niego zginęło. Eksperymentował też między innymi na sobie, dlatego jest taki silny. - wyjaśniłem, krzyżując ręce na piersi. Oglądnąłem się nerwowo na Raphael'a, po czym spojrzałem w dal, niecierpliwie wyczekując Chris'a.
- Wykręciłam mu rękę. Myślałam, że mogę go pokonać, ale...
Hailey? [Po ''ale...'' opisz, co się stało :D]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz